Z wnętrza pożółkłej fotografii

0
1133
views

W dobie wszechobecnych komputerów, zalewającego świat Internetu, dostępu do rozmaitych mediów, nasz glob raptownie przyśpieszył i nieprzerwanie pędzi naprzód.

Niemalże wszystko co obecnie tworzymy, wymyślamy, komponujemy czy płodzimy, zapisujemy na twardym dysku, dysponując dobytkiem w jednej, zamkniętej pigułce. Zdjęcia z egzotycznych podróży, rodzinnych spotkań czy spontanicznych wypadów za miasto przeglądamy wyłącznie na monitorze komputera.

Cała gama tęczowych kolorów rozprzestrzenia się po całym ekranie, jaskrawe barwy biją żywo po oczach. Obecnie fotografii nie zanosimy już do punktu wywoływania zdjęć, teraz je samodzielnie obrabiamy, przerabiamy, tuszujemy zmarszczki i przebarwienia na twarzy, korygujemy czerwone oczy, zwiększamy bądź odpowiednio pomniejszamy, ewentualnie dostrajamy lub przycinamy, jednym słowem jawnie przekłamujemy rzeczywistość.

W realnym świecie nie posiadamy wcale jedwabistej skóry bez wyprysków czy idealnie zgrabnej sylwetki. Zabiegamy o jakiś niedościgniony wzór, nie dając sobie szansy na akceptację własnych niedoskonałości. Reperujemy wizerunek zupełnie na pokaz, dla ludzi, zniekształcając faktyczną kondycję samych siebie, oszukujemy nie tylko własne sumienie ale nabieramy również podatne na manipulację otoczenie.

Tym samym kaleczymy nasze ego, gdyż w praktycznym świecie wcale nie przypominamy w niczym hollywoodzkich gwiazd, stanowimy głównie procent przeciętnych, normalnych zjadaczy chleba. W wirtualnym świecie możemy jednak zaistnieć, ukazać swój wizerunek w jak najlepszym świetle, dlatego tak łatwo dajemy się złapać w złudną matnię sieci.

To zwykła maska, czysta gra pozorów, poza jedynie dla świata zewnętrznego. Tworzymy archiwa pełne kolorowych fotek, gromadzimy ich setki a nawet tysiące. Niemniej jednak czy tak ochoczo i ze wzruszeniem będziemy niegdyś do nich zaglądać? Czy po prostu nadamy im odpowiednie nazwy, posegregujemy na te z wojaży, świąt czy rozmaitych spotkań i pozostawimy w zimnej komputerowej skrzynce?

Trzeba przyznać, iż to zamknięte w czysto technicznym urządzeniu zdjęcie nie posiada tej duszy i magii, jaką z pewnością dysponuje stara, nadgryziona zębem czasu fotografia. Wzruszamy się na widok pamiątki po ulotnym czasie, może to z dzieciństwa, może późniejszego etapu życia. Z wnętrza pożółkłej fotografii wychodzi ogień minionych wzruszeń, radości, sukcesów czy porażek.

Poszarpane, może delikatnie naderwane, zagniecione w lewym rogu, dziesiątki razy przekładane, poszukiwane i odnajdywane to pod łóżkiem to pod komodą. Zdjęcie z ukochaną mamą, wspaniałą babcią czy po prostu z niesfornym pupilem. Jak relikwia czczone, wkładane pod poduszkę w momencie snu. Po wielu latach patrząc na pożółkłą świętość powrócimy do chwil tak odległych i tak bliskich nam jednocześnie.

Zatopimy się w marzeniach, namacalnie trzymając w dłoniach część przeszłości. Przypomnimy sobie ówczesne plany, życiowe założenia, tamtejsze miłości i nadzieje. I chociaż teraz z taką łatwością przychodzi nam robienie różnego rodzaju fotografii, małych, dużych, kolorowych, czarnobiałych, to mimo wszystko, jedno tylko zdjęcie, to stare, niekompletne, może trochę wybrakowane, bo w pośpiechu oblane kompotem z wiśni, uszkodzone przez niepokornego młodszego brata czy siostrę, będzie miało dla nas takie ogromne znaczenie.

Bo ono żyło razem z nami, było w chwilach smutnych ale i radosnych, było naprawdę, czynne i współtworzące rzeczywistość.

 

ZielonyDziennik.pl, Ilona Opolska