Pamiętajmy właśnie w czerwcu Wspomnienie dawnych mistrzów sztuki

0
1415
views

Czerwiec to taki szczególny miesiąc w roku, w którym wspominamy tych, którzy niegdyś stanowili źródło mistrzowskiej sztuki teatru i kina. Mowa jest w tym miejscu o przedwojennych aktorach, których wojenna zawierucha rzuciła w wir walki o własne życie.

Warto jest zatem prześledzić wielkie nazwiska polskich gwiazd, o których coraz częściej zapominamy.

Szarmancki Eugeniusz Bodo

….Może ty jesteś mą królewną, ….tak w filmie zatytułowanym „Pawel i Gaweł”, śpiewał Helenie Grossównej Eugeniusz Bodo. Ten znakomity aktor przedwojennego filmu, nazywał się właściwie Bogdan Eugène Junod. Urodził się dnia 28 grudnia 1899 roku w Genewie w Szwajcarii. Zmarł on natomiast w dniu 7 października 1943 roku w Kotłasie. Był to wielki polski aktor filmowy i teatralny, a także piosenkarz i producent filmowy. Nazwisko sceniczne Bodo, stworzył sobie od pierwszych sylab imion jego pierwszego imienia (Bogdan) i matki (Dorota). Eugeniusz Bodo, w ostatnich latach swojego życia, owiany był nicią tajemnicy, która na długie lata spowiła także i jego odejście. Jego ojciec był Szwajcarem,wyznania ewangelicznego. Matka, zaś była polską szlachcianką, wywodzącą się z rodziny Dylewskich. W Polsce pojawił się on wraz z rodzicami, w 1900 roku i zamieszkali wszyscy w Łodzi. Tu jego ojciec Thèodore, z wykształcenia inżynier, zajął się działalnością kulturalną. W latach 1903–1907, w wynajętym od braci Krzemińskich iluzjonie, stworzył on Teatr Iluzji Urania. Od 1907 roku, był już to profesjonalny kino-teatr Urania.

Aktor przez całe życie zachował obywatelstwo Szwajcarii (co przyczyniło się do jego śmierci na terenie Rosji). Eugeniusz zadebiutował na deskach ojcowskiej Uranii, jako 10-letni kowboj Bodo – cudowne dziecko XX wieku. Imię kowboja stało się artystycznym pseudonimem artysty. W 1917 roku, zaczął on występować jako pieśniarz i tancerz na scenach rewiowych, w różnych miastach Polski. Grał zarówno role amantów, role tragiczne i komediowe. Jak czytamy w rocznikach okresu międzywojennego, w dniu 27 maja 1929 roku, prowadząc swój samochód marki Chevrolet, Eugeniusz Bodo spowodował koło Łowicza wypadek, w którym zginął aktor Witold Roland. Bodo, w ciemnościach wjechał samochodem na nieoznakowaną stertę kamieni, został on wówczas skazany na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Gdy dorobił się w Warszawie trzypokojowego mieszkania, sprowadził on do siebie matkę, którą ubóstwiał. Uważany był za osobę dowcipną, szarmancką i uwodzicielską. Przez kilka lat był związany z aktorką żydowskiego pochodzenia Norą Ney. Jednak ożenił się on z ciemnoskórą Tahitanką Reri. Jednak, dzięki nadużywaniu alkoholu przez Reri, małżeństwo to szybko się skończyło.

Wybuch II wojny światowej

Po wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku, Bodo prowadził swoją kawiarnie, którą z czasem oddał w dzierżawę i uciekając przed Niemcami, przeniósł się do Lwowa. Tu był konferansjerem, a także aktorem teatralnym. Chcąc wyjechać do USA, musiał w urzędach ZSRR ujawnić swoje szwajcarskie obywatelstwo. Rosjanie będąc wówczas skonfliktowani z Niemcami, uznali Bodo za agenta niemieckiego wywiadu. Nie zdążył on nigdzie wyjechać, zaraz po tym fakcie aresztowano go. Po ciężkich przesłuchaniach, przebywał w więzieniu w Ufie i na Butyrkach. Doszło do NKWDzistów, że Bodo reżyserował film „Uwaga szpieg” i zadawali mu mnóstwo pytań, na temat szpiegostwa i skąd jego zainteresowanie takim akurat tematem filmu. W czasie pobytu w miejscu osadzenia, o jego uwolnienie starali się w imieniu ambasady polskiej Stanisław Kot oraz Tadeusz Romer. Jednak oni mówili o Polaku Eugeniuszu Bodo, a władze NKWD, wiedząc o pomyłce, uparcie twierdzili, że żadnego Polaka w więzieniu nie przetrzymują. Z przyczyn posiadania szwajcarskiego obywatelstwa, nie objęła go również amnestia, po podpisaniu układu Sikorski – Majski. Podłość ówczesnej władzy sowieckiej, nie miała sobie równej. Z Moskwy odtransportowano go do łagru w Kotłasie, w którym zmarł z wycieńczenia i głodu. Według radzieckich dokumentów miało to miejsce 7 października 1943 roku.

 

Jej piękny uśmiech

 

Kolejną wspaniałością przedwojennego kina, była Helena Grossówna. przyszła ona na świat dnia 25 listopada 1904 roku w Toruniu. Jej życie zgasło na tym świecie, ale nigdy w sercach naszych w dniu 1 lipca 1994 roku w Warszawie. Jej ojcem był Leonard Gross, ówczesny toruński rzeźnik. Matką zaś, która wpoiła jej miłość do tańca, była Waleria z Winiawskich. Za namową matki, Helenka uczęszczała na kursy baletowe. Gdy tam spisywała się bardzo dobrze, a jej miłość do tańca ciągle rosła, wstąpiła do szkoły baletowej w Toruniu, którą ukończyła z wyróżnieniem. Po jej debiucie scenicznym, który miał miejsce w roku 1926, kształciła się, a zarazem i występowała zarabiając na chleb i edukację we Włoszech i we Francji. Jednak, tęskniąc bardzo za krajem, postanowiła wrócić do Polski, gdzie podpisała kontrakt z poznańskim Teatrem Nowym. Z biegiem czasu, kontrakt swój rozszerzyła także występując w Warszawskim Qui Pro Qvo, Małej Rewii oraz w Cyruliku Warszawskim. Zagrała ona zarówno szkolną uczennicę w filmie zatytułowanym "Zapomniana melodia", jak również utalentowaną skrzypaczkę w filmie noszącym tytuł „Paweł i Gaweł”. Jej przemiła aparycja, zachwycała widzów wielkiego ekranu.

 

Lata wojenne
 

Podczas okupacji, Helena Grossówna była kelnerką. Występowała od czasu do czasu również w oficjalnych teatrach, aby przypomnieć wszystkim, że nie zaginęła polska mowa nawet podczas wojennej zawieruchy. Była ona jednocześnie oficerem AK. W stopniu porucznika, walczyła w powstaniu warszawskim, dowodząc oddziałem kobiet służącym w batalionie Sokół. Nosiła ona wówczas pseudonim Bystra. Po upadku powstania, na ironię trafiła nosząc nazwisko Gross, do obozu w Gross-Lübars. Z czasem obóz ten przeniesiono do Oberlangen, skąd powróciła do kraju w roku 1948. Ponieważ kochała ona film i teatr, po wyzwoleniu związała się z warszawskim teatrem Syrena. Pracowała ona w nim, do 1964 roku.

 

Już nie mogę dłużej kryć, co w sercu płonie….

 

Takimi słowami piosenki, zwracał się nasz znamienity przedwojenny aktor, do Toli Mankiewiczówny, w filmie noszącym tytuł „Pani minister tańczy”. Urodził się on w dniu 24 lipca 1900 roku w Warszawie. Zmarł zaś 31 maja 1958 roku także w Warszawie, jako polski aktor teatralny i filmowy, a przede wszystkim jako Polski Żołnierz. Był on synem Aleksandra Daniela Żabczyńskiego, służącego niegdyś jako pułkownik w armii rosyjskiej. Po roku 1918, ojciec aktora został generałem dywizji Wojska Polskiego. Matką małego Olka, była Zofia Ostrowska, która wraz z mężem wpoiła synowi niezwykły wprost patriotyzm. Po zdaniu matury w Gimnazjum imienia Kulwiecia w Warszawie, Aleksander Żabczyński wstąpił do Szkoły Podchorążych, w Poznaniu. Tam został mianowany podporucznikiem ze starszeństwem, w dniu 1 marca 1921 roku w korpusie oficerów artylerii. W tym samym roku, został on przeniesiony do rezerwy i za namową rodziny rozpoczął studia prawnicze.

Prawdziwa miłość

Studiując prawo na Uniwersytecie Warszawskim, Żabczyński odkrył swoją prawdziwą pasję, jaką był teatr i aktorstwo. Zanim jednak zaczął pracować jako aktor w warszawskiej Reducie, pobierał nauki w Warszawskiej Szkole Gry Scenicznej Niny Niovilli. Tam właśnie Aleksander poznał swoją przyszłą żonę również aktorkę, Marię Zielenkiewicz. Z chwilą wybuchu wojny, zmobilizowany Aleksander Żabczyński trafił do 1 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego w Warszawie. Wziął on udział w kampanii wrześniowej, a po jej kapitulacji przedostał się do Rumunii. Stamtąd szybko przedostał się do Francji, gdzie wstąpił do Wojska Polskiego. Już jako żołnierz, został wysłany na Bliski Wschód. Wraz z II Korpusem Karpackim, brał udział w kampanii włoskiej, walcząc pod Monte Cassino. Po ogłoszeniu kapitulacji przez Niemcy, został zdemobilizowany i powrócił do kraju w roku 1947. przez kolejnych 11 lat, wykonywał zawód aktora, czarując wszystkich swoją sztuką.

Królowa srebrnego ekranu

Perłą polskiego ekranu kinowego, była oczywiscie Jadwiga Asmosarska. Urodziła się dnia 23 września 1898 roku w Warszawie. Zmarła ona dnia 1 listopada 1971 roku również w Warszawie, na do tej pory dobrze nie zdiagnozowaną chorobę krwi.

Debiut Smosarskiej

Zadebiutowała ona w roku 1919, na scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie rolą Lilii w sztuce zatytułowanej „Ciotka Karola”. Do wybuchu II wojny światowej, grała ona w teatrach stołecznych. Debiutem filmowym był dla Smosarskiej obraz Aleksandra Hertza, zatytułowany „Dla szczęścia”. Grając w teatrach i filmach, ukończyła ona jednocześnie warszawską szkołę dramatyczną. Choć zagrała ona w 26 polskich filmach, to najczęściej występowała na deskach teatralnych, grając łącznie w 40 różnych sztukach. Kino przyniosło jej jednak tak wielką sławę. Była uważana za największą gwiazdę polskiego przedwojennego kina, wygrywając w wielu plebiscytach dziennikarskich i radiowych, rozpisanych na najpiękniejszą i na najbardziej popularną aktorkę. W roku 1932, po zagranej przez Smosarską roli Księżnej Łowickiej, zainteresowały się nią wytwórnie filmowe z Ameryki. Jadwiga odrzuciła jednak intratny kontrakt w jednej z czołowych hollywoodzkich wytwórni, ponieważ nie chciała się zgodzić na to, by na dłużej wyjechać z ukochanej Polski. Grając do wybuchu wojny, poślubiła inżyniera Witolda Protassewicza. Wybuch wojny, jednak zmusił Smosarską, do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Wróciła ona do kraju w roku 1970, a już rok później, zmarła.
 

W tak krótki sposób, powspominaliśmy wielkie gwizdy kina przedwojennego, które mimo upływu lat, świecą na nieboskłonie polskich serc, wielkich znawców sztuki.

 

Ewa Michalowska – Walkiewicz