Niepokoje w Ziemi Świętej

0
746
views

Bliski Wchód daleki od pokoju – Izrael
Izrael zdecydował – buduje nowe osiedla Zachodnim Brzegu Jordanu, czyli na stronie Autonomii Palestyńskiej. Mowa tu o kolejnych 2700 domach na tych terenach.

Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Rosja oraz Organizacja Narodów Zjednoczonych skrytykowała ich decyzję. Dlaczego? Bo to oddala wizję pokojowych negocjacji pomiędzy Izraelem a Autonomią Palestyńską.
Źle się stało. Z każdym nowym osiedlem, z każdym nowym Izraelczykiem przenoszącym się na tereny Autonomii wizja rozwiązania problemu nieustającej wojny bardziej się oddala. Kilka dni później niezidentyfikowani sprawcy w czterech zamachach terrorystycznych zaatakowali cywilów i żołnierzy izraelskich – na Pustyni Negrev, w pobliżu jedynego portu nad Morzem Czerwonym – Eljatu – tuż przy granicy z Egiptem. Czyżby to była odpowiedź na decyzję o rozbudowie osiedli?

Dlaczego budowanie osiedli jest takie kontrowersyjne? Nie dość, że zmienia się struktura demograficzna terenu – Izraelczycy wypierają Palestyńczyków, to jeszcze zabierają co lepsze tereny. Tereny strategicznie ważne dla Izraela. Tym samym podminowują jakąkolwiek obronność przyszłej, niepodległej Autonomii Palestyńskiej – o ile za naszego życia coś takiego powstanie. Same osiedla Izraelskie, to nie jakieś tam podmiejskie deweloperskie mieszkanka. To samowystarczalne zbiorowiska ludzi, otoczone od reszty świata. Chronione przez izraelską armię. To taki stały, w większości cywilny okupant Autonomii Palestyńskiej. I to jest całkiem licząca się siła. Izrael nie jest szczególnie dużym państwem. Brakuje ziemi uprawnej, brakuje ziemi pod inwestycje. Większość osób i tak mieszka w miastach. Stosunkowo mniej zurbanizowany jest teren Zachodniego Brzegu Jordanu.
Jednocześnie wielki mur, odgradzający te dwa polityczne byty (Autonomię Palestyńską uznaje więcej krajów, niż sam Izrael) nie ułatwia nikomu normalnego życia. Doniesienia mówią, że przeciął on naturalne więzi gospodarcze regionu, zmusił ludzi do zmiany swoich przyzwyczajeń. Przegrodził pola uprawne. Zmusił ludzi do wielokilometrowych objazdów. Słowem – znacznie utrudnił życie Palestyńczykom.

Patrząc na poczynania Izraela trudno się nie zapytać, czy ktoś tam w ogóle chce pokoju? Sądząc po kolejnej decyzji o rozbudowie osiedli – nikt w rządzie się do tego nie kwapi. I choć dzięki murowi zmniejszyła się liczba zamachów terrorystycznych w Ziemie Świętej, to nadal tam nie jest tak bezpiecznie jakby wszyscy chcieli. Działania izraelskiego rządu nie dają wiele nadziei na przyszłość. Ale sama Autonomia Palestyńska nie jest znowu wzorem demokracji. Z drugiej strony wszyscy wiedzą, że powrót do granic z 1967 roku jest dla tego kraju samobójstwem. Wzgórza Golan są niezbędne dla utrzymania samego państwa. Bez nich każda obrona była by niebywale kosztowna nie tylko w sprzęcie, którego Izraelowi nie brakuje, ale przede wszystkim w ludziach. A tu Izrael ma wyjątkowy niedobór w porównaniu do sąsiadów. Proporcje nie są przyjazne dla państwa Izrael. To dlatego Izrael jest krajem, gdzie w służbie czynnej są także kobiety. Nie ma tam wystarczająco materiału na żołnierzy wśród mężczyzn. Dla Izraela każda wojna to niebywała porażka. Gdyby, rzeczywiście sąsiadom udało się pokonać państwo Izrael nie pomogłoby im absolutnie nic. Nic nie pozostałoby z tego państwa – gdyby Arabom pozwolić zlikwidowaliby żydowskie państwo raz na zawsze. A samych Izraelczyków – Żydów zepchnęliby do Morza Śródziemnego.

Z tego też powodu Izrael niechętny jest Autonomii Palestyńskiej. Bo uznanie tego tworu za państwo umożliwiłoby temu państwu stworzenie armii. Już i tak Izrael musi walczyć na zbyt wielu frontach. Syria nie jest krajem przyjaznym. Jordania nie chce pogodzić się z utratą Zachodniego Brzegu. Liban wciąż jest niestabilny, a Hamas ma w części kraju nie tylko przewagę – on kontroluje znaczną część Libanu. Teraz Egipt stracił w wyniku rewolucji sprzyjającego Izraelczykom prezydenta. Dzisiejsze wydarzenia dają do zastanowienia – czy Egipt panuje nad swoją częścią Półwyspu Synaj? Nie bardzo to widać. Zwłaszcza, że Izrael zgodził się już wcześniej na to, żeby egipskie wojsko lepiej strzegło granic dzięki powiększonej sile w regionie. Egipt to jedna niewiadoma. Nie wiadomo jak się zachowa nowy reżim – ten, który przyjdzie po nowych wyborach parlamentarnych. Bractwo Muzułmańskie nie jest najbardziej pro-izraelskim ugrupowaniem.

Sytuacja geopolityczna Izraela nie jest łatwa. Jednak wydaje się, nie tylko mnie, że rozbudowa osiedli na Zachodnim Brzegu wcale nie przyczyni się do poprawy sytuacji. Osiedla są bowiem wystawionym na ataki celem samym w sobie. Kiedyś Izraela może być po prostu nie stać zapewnić im bezpieczeństwa. I co się stanie z mieszkającymi tam osobami?

www.ZielonyDziennik.pl, Artur Pomper