Życzenia noworoczne…

0
667
views

Przyszedł ten czas w ciągu roku kalendarzowego – mam na myśli początek roku – że można sobie popuścić wodze fantazji i pomarzyć. Pierwsze dni nowego roku zwykle są bardziej optymistyczne od reszty roku. Nowy kalendarz nas do tego pozytywnie nastraje.

Czego sobie życzylibyśmy? Zwykle chcemy zbyt wiele, ale jak powiedział pan Józef – listonosz z filmowych Złotopolic: „niech wam się spełni choć połowa marzeń”. A przypomnę, powiedział to w dniu, w którym wyszedł ożenił się z dwoma kobietami… Tak więc można sobie jeszcze pomarzyć, choć rzeczywistość zbliża się wielkimi krokami…

Czego można by sobie życzyć? Dla Polski? Lepszego rządu i sprawniejszej opozycji patrzącej rządowi na ręce. Wtedy może nie byłoby takiej wpadki jak z listą leków refundowanych. Bo to co zrobił rząd jest porażką, z której teraz trzeba się wycofać z podkulonym ogonem. Po co to było? Więc życzyłbym Polsce i Polakom, żeby takie „kwiatki” im odpuszczono. Chciałbym także, żeby udała się reforma prawa, którą przygotował zespół wybitnych prawodawców. Żeby w ciągu tej kadencji sejmu udało się o jedną trzecią skrócić czas postępowań sądowych. Życzyłbym także wszystkim, żeby udało się dowiercić do gazu łupkowego, którego złoże byłoby wystarczające na wieloletnią komercyjną eksploatację. I żeby rząd stworzył jasne i rozsądne ramy dla prowadzenia tego biznesu. Skoro Amerykanie stali się eksporterami gazu, my też możemy – jeśli się postaramy. Pieniądze powinny trafić na podobny fundusz jaki posiadają Norwegowie, który pomaga państwu w wypłacaniu emerytur. Norweski fundusz posiada ponad sto miliardów dolarów! na swoich kontach, które rozsądnie inwestuje. Bo pieniądz na koncie bankowym nie zarabia na siebie. A chodzi o to, żeby pieniądze na emerytury pomnażać, a nie tylko wydawać. Norwegowie mają zapewnioną przyszłość – my także możemy. O ile złoża będą nadawać się do komercyjnej eksploatacji.
To byłoby takie minimum jakie chciałbym, dla Polski. Myślę, że minimum wykonalne, ale jeśli pokusić się więcej, to chciałbym, żeby wzrost gospodarczy się utrzymał na poziomie 2011 roku. Wtedy mógłbym powiedzieć, że rząd coś dobrze robi. Bo jak patrzę na to co oni robią, to inne hasło na usta się narzuca, nie „gospodarka, głupcze”, ale „wara od gospodarki, głupcy”!

Życzenia dla świata? Kryzys mógłby się wreszcie skończyć. Kryzys w Europie, Ameryce i na świecie. Mamy go już wszyscy dość. Życzyć można by sobie, żeby nowy Umiłowany Przywódca Korei wreszcie otworzył swój kraj na świat i pozwolił jej mieszkańcom normalnie żyć. Dla świętego spokoju niech Iran przestanie prężyć muskuły i niech sobie da spokój z bombką atomową. Tak byłoby lepiej. Najnowszemu krajowi świata (Południowemu Sudanowi) chciałoby się życzyć prosperity i pokoju, tak żeby jego mieszkańcy mogli normalnie żyć, pracować, rozwijać się. To jest dla nich niebywała szansa.
Fajnie byłoby gdyby wreszcie zabrano się za przemysł pomocowy, który niszczy Afrykę jak długa i szeroka. Dajcie szansę Afrykańczykom – udostępnijcie im rynki zbytu, reszta przyjdzie sama. Wydaje się, że znacznie szybciej niż z pomocą Zachodu. Afrykańczycy przez ostatnie 50 lat dostali gigantyczną pomoc od dawnych państw kolonialnych, ale większość tych pieniędzy przepadła: przejadła i przepiła. A w zasadzie rozkradła. Od lat wiadomo, że gros pomocy w jakiejkolwiek formie przejadają rodzime „elity” władzy. Jak oni rozkradną, rozdadzą ziomkom, to to co pozostanie ma szanse trafić rzeczywiście dla potrzebujących. Więc może czas z tym skończyć i zastanowić się jak można to robić lepiej. Codziennie żywimy dziesięć milionów osób. To nie jest możliwe, żeby przestać to robić z dnia na dzień – ale zastanówmy się jak dać im wędkę, a nie tylko rybę. Może wtedy się coś zmieni na lepsze.
Życzyłbym także mieszkańcom krajów arabskich, żeby udało im się zasmakować demokracji. Dość już mają tam bardziej lub mniej krwawych dyktatorów. Tego, z całego serca im życzę.

Amerykanom życzę, żeby się obudzili w końcu bez poczucia że są pępkiem świata. Żeby zrozumieli, że to nie oni są wzorowym modelem dla reszty świata. To niekoniecznie jest prawda w każdym przypadku. W tym roku będą tam wybory prezydenckie – niech wygra najlepszy dla Ameryki i świata. Niech wygra taki, co trzydzieści trzy razy się zastanowi czy wypowiedzieć nową wojnę. Nie potrzeba nikomu kolejnego Afganistanu czy Iraku.

I żeby nie było w tym roku takich katastrof jak w ubiegłym, to już byłoby coś, nieprawdaż? A czego wy byście życzyli światu w pierwszych tygodniach Nowego Roku?

Artur Pomper