Męska przeprawa po agencjach towarzyskich

0
866
views

Chyba każdy facet marzył kiedyś, aby udać się do agencji towarzyskiej. Chociaż dla wielu jest to prawie nieosiągalne marzenie, to i tak są chwile, że pragną znaleźć się w takim miejscu. Kilkanaście roznegliżowanych dziewczyn, które tylko czekają, kiedy powiesz „wybieram ciebie”.

To taki raj na ziemi dla mężczyzn, którzy lubią się dobrze zabawić, płacąc za to całkiem niemałe pieniądze. Do agencji może wstąpić każdy, kogo na to stać. Jedynym przeciwwskazaniem jest to ile wypiłeś alkoholu – z dwóch przyczyn. Pierwsza to ta, że ochroniarz nie wpuści cię do środka lub od razu spotkasz się z jego agresją. Druga jest jeszcze gorsza, bo możesz zostać okradziony, zamiast wódki napijesz się jakiegoś samogona, a za wszystko zapłacić jak za zboże. Agencja towarzyska to nic innego jak firma, która zajmuje się wynajmowaniem kobiet do celów seksualnych.

W większości krajów, ze względu na zakaz czerpania środków finansowych z tego rodzaju działalności, domy rozpusty są rejestrowane jako budynki hotelowe. W ten sposób właściciele omijają przepisy. Przecież każdy może świadczyć usługi hotelowe, a to co dzieje się za drzwiami, to sprawa indywidualna osób, które zdecydowały się tam wejść. Teoretyzując, można przypuszczać, że domy rozpusty są całkowicie kryte, i że policja faktycznie jest bezradna. W praktyce jednak wygląda to tak, że niektóre „budynki hotelowe” to zwyczajne burdele z czerwonymi firankami, których jest całkiem sporo w całej Polsce.

Policjanci doskonale wiedzą, gdzie znajdują się takie miejsca i kto tam pracuje, ale jakoś im to nie przeszkadza. Jakie ceny? Wszystko zależy od miasta, oraz od prestiżu miejsca w którym się znajdziesz. W głównych metropoliach, gdzie mieszka dużo osób, a turyści są stałymi bywalcami – ceny dochodzą do 400zł za godzinę. Jest to już jednak wygórowana kwota, za najlepszą dziewczynę w luksusowej agencji. Przeważnie herszt takiego pałacu zgarnia 150zł za dziewczynę. Ile bierze szef, a ile dziewczyna? To kwestia względna. Wszystko zależy od układu jaki zawarli między sobą.

Można przypuszczać, że pracodawca zgarnia ok. 70% wynagrodzenia. W zamian za to jego podopieczna ma wyżywienie, a czasami nawet mieszkanie. Agencje towarzyskie w Polsce są tematem tabu. Nikt o tym nie rozmawia, ponieważ boi się opinii środowiska. Żyjemy w państwie, które głosi politykę prorodzinną i tego rodzaju tematy budzą odrazę, wśród wielu osób. Od zawsze takie miejsca kojarzyły się z rozpustą, obłudą i gangsterskimi klimatami. Rzeczywiście w dzisiejszych czasach domy grzechu są pod władaniem ciemnych typów. Można powiedzieć więcej, jest to ulubione miejsce schadzek ludzi z półświatka.

Zapewne można by o tym dużo więcej napisać, ale jest problem ze zgromadzeniem materiałów. Oczywiście kobieta nie zrozumie faceta, który znudzony codzienną monotonią i kłótniami, trafia ze swoim najlepszym przyjacielem do agencji w weekendową noc. Nic dziwnego, to przecież zdrada i czyn haniebny, ale jak się okazuje nie przez wszystkich jest tak postrzegany! Wystarczy zapytać 10 facetów, a z pewnością 4 z nich odpowie, że to nic takiego. Wielu mężczyzn uważa, że seks z prostytutką to czysto fizjologiczna potrzeba, która nie może być postrzegana w kategoriach zdrady.

Wielu mężczyzn zasłania się dominacją testosteronu nad zdrowym rozsądkiem i coś w tym chyba jest. Występuje tu jeszcze jeden czynnik, który popycha mężczyzn do takich decyzji. Ciekawość – to podobno pierwszy stopień do piekła – ale czy faktycznie takim jest? Faceci są ciekawi jak to jest uprawiać seks z kobietą, która robi to zawodowo.

Ponadto mają możliwość wybrania sobie dziewczyny, która w codziennych realiach występuje tylko w sferach marzeń, a łóżkowe wariacje byłyby niemożliwe. Jeśli nie wiesz jak trafić do budynku z czerwonymi firankami, to najlepiej wsiąść do taksówki i powiedzieć szoferowi o co chodzi. Taksówkarze doskonale wiedzą gdzie cię zawieść i ile zapłacisz. Często mają „niepisane umowy” z właścicielami burdeli i bez zastanowienia wożą tam swoich klientów.

Taka “zabawa” w naszym kraju jest w dalszym ciągu dostępna dla nielicznych ludzi, z różnych względów, ale przede wszystkim dlatego, że “przyjemność” słono kosztuje w relacji do naszych zarobków. Mało kto jest w stanie wydać 200zł na jeden numerek, który zazwyczaj trwa nie dłużej niż 15 minut. Dziewczyny, które tam pracują doskonale wiedzą jak robić, żeby się nie narobić, a żeby zarobić. Jest jednak wyjście dla tych, którzy zwyczajnie wstydzą się przekroczyć próg agencji.

Zawsze oficjalne miejsca krępują dodatkowo, nawet jeśli ludzie wewnątrz są przyjaźnie nastawieni. Za takie same pieniądze można zaszaleć w intymnym miejscu, z wybraną przez siebie wcześniej dziewczyną. Okazuje się, że jest całkiem sporo kobiet, które świadczą takie usługi w swoim mieszkanku. Zupełnie inaczej prawda? Stres zmniejsza się, a możliwość, że zostaniesz nakryty – też jakby maleje. Można wtedy przygotować się specjalnie np. kupić sekretne tabletki, które przedłużą kosztowną zabawę, alkohol z hipermarketu i…co tylko sobie zażyczysz.

Chociaż cennik za godzinę spotkania jest taki sam, to trzeba wziąć pod uwagę, że sprawa się przedłuża. Najpierw przywitanie, rozmowa, potem jakiś drink i już mamy stratę 40 minut, czyli jakieś 100zł w plecy. Dopiero po takim ściemnianiu dochodzi do tego, za co przyjechałeś zapłacić, ale rachunek zwiększa się dwukrotnie. Agencje towarzyskie są kontrowersyjnym tematem, który nawet od czasu, do czasu występuje w polityce. Władni w naszym państwie zastanawiają się czy definitywnie zamknąć takie miejsca.

Jednak po chwili, kiedy temat ucichnie, odchodzi się od niego i zapomina o aferach. Podobno wszystko jest dla ludzi, a kwestia czy ktoś tam chodzi czy nie, jest jego indywidualną sprawą.