Studia dla przyszłych bezrobotnych!

0
680
views

Po filozofii i politologii można zapomnieć o dobrej posadzie. Te kierunki produkują bezrobotnych magistrów a znalezienie pracy po modnych kierunkach humanistycznych, na które studenci pędzą jak stado baranów na rzeź, graniczy z cudem.

A z cudami od czasów objęcia rządów w Polsce przez Donalda Tuska są wielkie problemy.

O braku perspektyw po niektórych kierunkach studiów pisze serwis wp.pl. Dlaczego młodzi ludzie wybierają studia, po których nie znajdą dobrze płatnej pracy? Z badań przeprowadzonych przez OBOP (na zlecenie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa) wynika, że kandydaci na studia boją się kierunków ścisłych. Dlatego lądują na bezpłodnej politologii albo filozofii. Z całym szacunkiem do pasjonatów tych kierunków nauki. Lecz prawda jest brutalna a absolwentów szybko weryfikuje rynek pracy.

Co z matmą, można by zapytać. Szczerze? Z matematyką wśród Polaków jest tragicznie a większość z nas ma z nią do czynienia tylko podczas losowań Totolotka. Królowa nauk jest źle nauczana od podstawówki i liceum. Nauczycielskie głowy nie potrafią zainteresować tym niełatwym przedmiotem. Zresztą każdy z Was zapewne z "rozrzewnieniem" wspomina swoją uroczą panią od matematyki. Po kilku niepowodzeniach na klasówkach każdy się zniechęca.

A braki wiedzy wychodzą później latami. No i wtedy nie pozostaje nic innego, jak zostać humanistą. "Prawdę mówiąc poszedłem na politologię z braku laku, nie wiedziałem co innego wybrać. Muszę przyznać, że w szkole źle mi szło z matematyki, dlatego wszystkie kierunki ścisłe odpadły. Nie interesuję się literaturą, dlatego nie zdecydowałem się też na polonistykę, pozostała politologia i historia. Wybrałem ten pierwszy kierunek, bardzo mi się podoba, ale rzeczywiście jeszcze nie myślałem co mógłbym robić później" – mówi Tomek Halicki, student drugiego roku politologii. Takich studentów jak Tomek są tysiące.

Często studia na popularnych kierunkach to strata czasu i pieniędzy. "Wysłałam setki CV, a byłam raptem na kilku rozmowach o pracę – w urzędzie wojewódzki, fundacji, która pozyskuje unijne środki i agencji reklamowej. Za każdym razem słyszałam, że nie mam żadnego doświadczenia i że lepiej by było, gdybym szukała pracy a handlu. Jestem zrozpaczona" – mówi absolwentka politologii z Gdańska. Po psychologii także nie jest różowo. Polskie uczelnie napłodziły w ostatnich latach całe tabuny psychologów.

A co tak naprawdę można robić po psychologii, jeśli nie ma się pomysłu na siebie i swoją karierę zawodową? Pracować w szkole. Ale o tym kandydaci na studia raczej nie marzą. I nawet nie myślą. Polscy maturzyści wybierają byle jakie kierunki studiów, byle by mieć jakikolwiek dyplom. Tym sposobem nawet recepcjonistki w dużych hotelach mają za sobą studia magisterskie. Pracodawcy często nie szanują polskich dyplomów. Szczególnie tych wydawanych przez wydziały humanistyczne.

Uczelnie mają w nosie, czy absolwenci politologii, prawa, filozofii czy psychologii znajdą pracę. Dla polskich uczelni liczy się zarobek, niestety. A studenci? Studenci niech radzą sobie sami. Na otarcie łez mają Erasmusa.

 

Źródło: www.uniface.pl