Dziennik emigranta: o alternatywach, a raczej o ich braku

0
978
views

17.01.2011 Holsworthy, północny Devon
Dziennik emigranta: alternatywa
Przez ostatnie dwa dni zastanawialiśmy się, co polski rząd zrobił źle, a co dobrze.

Jak zobaczyliście niestety negatywy przerastają pozytywy i to znacznie. Co i tak jest sporym niedomówieniem. I to mówi osoba, która na nich głosowała. Nie jestem jeszcze gotów i chyba nigdy nie będę w stanie pisać tak jakbym był zwolennikiem jedynej słusznej opozycji, ale nie zmienia to obecny rząd nie jest dobry. To prawda, że polski rząd wygląda słabo, ale w porównaniu do poprzedniego rządu dzisiejszej, jedynej słusznej opozycji i tak jawi się dużo lepiej. I co z tego? Lepiej mieć starego malucha, czy jeszcze starszego poloneza? Przy takiej alternatywie – wolę chodzić pieszo. Niestety jak zauważyłem wcześniej – brak realnej alternatywy jest przerażający, przynajmniej powinien być, dla każdego, który chciałby zagłosować w przyszłych wyborach parlamentarnych.
Inna sprawa, że ten rząd ma do tej pory najlepsze poparcie społecznie po 3,5 latach rządzenia ze wszystkich poprzednich gabinetów.
Przyjrzyjmy się dzisiaj opozycji. Czy ktokolwiek byłby w stanie sprawować władzę oprócz platformersów? To jest możliwe, ale byłoby niesłychanie trudne. Przynajmniej na obecny stan wiedzy.
Prawo i Sprawiedliwość, albo jak kiedyś powiedziałem – Prezes i Spółka, raczej nie mają realnej szansy rządzenia. Ich radykalizm i okopywanie się na szańcach, jedynej słusznej partii spowodował, że realnie rzecz biorąc nie mają zdolności koalicyjnej. Z nikim. Już nawet Samoobrona, która wciąż czyha gdzieś za horyzontem politycznego niebytu, tego nie zrobi. Podobnie z Ligą Polskich Rodzin. Obie partie, po zniknięciu z parlamentu za żadną cenę nie weszłyby to koalicji z PiS. Żadna z nich nie zaryzykuje ponownego mariażu z PiS. Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Inna sprawa, że partia ta dowiodła, że nie jest w stanie rządzić nawet ustawowych czterech lat. A jej styl rządzenia jest przerażający dla każdego zdrowo myślącego faceta czy kobiety.

Co pozostaje? Jak zawsze zdolna do wszelakich koalicji, bo absolutnie wypluta z takiego rodzaju moralności – PSL czy też Poważne Skutki Lenistwa (w gospodarce). Tak więc PSL jest gotowa do zawarcia koalicji z każdym. Partia, która mieni się partią chłopską nie ma żadnego pomysłu jak poprawić los tej części społeczeństwa. Inna sprawa, że oni się boją się cokolwiek w tej sprawie zrobić, bojąc się, że stracą jakiekolwiek poparcie, które jakimś cudem utrzymują. To niezwykłe dla partii, która nie wie sama co robić. W przyszłym parlamencie, może być możliwe, że PO zostanie nadal największą partią, ale nie będzie miała wystarczającej siły do sformowania rządu – wtedy może powstanie wielka koalicja złożona ze wszystkich poza platformą. Z pewnością PSL by się tam znalazło.
Kolej na SLD, dla którego nie będę przytaczał rozwinięcia akronimu. SLD to partia w zasadzie taka sama jak dziesięć lat temu. To, że jest tam parę nowych nazwisk takich jak Olejniczak i Napieralski nic nie zmieni. Ta partia wciąż nie ma pomysłu jak wyjść spoza szeregu kłócących się PiSu i PO. Nadal nie znalazła sposobu, żeby odróżnić się od tych dwóch partii. Jaki oni mają program? Co oni chcą zrobić z gospodarką? Jakie mają realne pomysły? Czy mają już jakieś konkretne ustawy przygotowane? Czy wiedzą czego chcą? Na razie na te wszystkie pytania jest wspólna odpowiedź nie!

Zostają tylko dwie nowe formacje, które wciąż mają szanse na wejście do parlamentu. Pierwsza to PJN, znów nie będę rozwijał skrótu, bo oni chyba sami nie wiedzą jak się nazywają. W każdym razie partia pani Kluzik-Rostowskiej choć pojawia się w sondażach, to nie wiadomo czy wejdzie do parlamentu. Nawet jeśli by się tak stało, nie wiadomo czy będą na tyle silnym graczem, aby mieć cokolwiek do powiedzenia. Załóżmy jednak, że tak. Konia z rzędem temu, kto mi powie jaki oni mają pomysł na przezwyciężenie polskich problemów.
Podobnie jest z Ruchem Poparcia Palikota. Wciąż nie wiadomo czy partia ta będzie miała swoją reprezentacje, bo wynik rzędu 3,5 % nie jest zachęcający. To tylko pół procent więcej niż błąd statystyczny, czyli za mało. Przy dzisiejszej metodzie podziały głosów, nawet jeśli partia zdobyłaby ustawowe 5 procent dostałaby tylko kilka mandatów poselskich. Za mało, żeby się liczyć w czymkolwiek. Ale nawet te parę głosów może być kluczowych w przyszłym rozdaniu. Kto wie?

Na razie jednak, żadna z partii nie ma pomysłu co robić z rosnącym deficytem finansów. Jak zahamować nierówności. Żadna z partii nie mówi co zrobić z polskim rolnictwem, fatalnym stanem kolei. Co z marnotrawstwem rozbuchanej biurokracji, czy z reformą rent i emerytur. A gospodarka też ma swoje problemy. Nie udało się zmniejszyć obciążeń dla pracodawców, ułatwić zakładanie nowych przedsiębiorstw. Nadal mamy dwucyfrowe bezrobocie. Co z problemami służby zdrowia? Co ze szkolnictwem? Żadna z partii nie ma gotowych rozwiązań. A co zrobić z głupotami zapisanymi w kolejnych ustawach, kiedy w końcu nie będziemy musieli się wstydzić za uchwalane prawo?
Chciałbym w końcu zobaczyć taką siłę polityczną, która umiałaby sobie z tymi zagadnieniami. Która miałaby realne rozwiązania. Na taką partię zacząłbym głosować. Podejrzewam, że nie tylko ja.

Artur Pomper