Zielona wyspa i jej porzucone konie

0
730
views

Irlandia powoli zapomina o swoich korzystnych latach. Stawiana za wzór do naśladowania, teraz może mieć tylko nadzieję na wsparcie niedawnych zazdrosnych państw.Na pomoc czekają także, a może w tym wypadku przede wszystkim, setki kupionych w czasach dostatku, dziś porzuconych koni. Idzie zima, a „tygrys gospodarki” natrafia wciąż na kolejne problemy. Nie tylko ludziom doskwiera kryzys. Nie można nie wspomnieć o błąkających się po wyspie koniach, których liczba przekracza już 20 tysięcy. W czasach, kiedy irlandzka gospodarka nie mogła mieć się lepiej, mieszkańcy zaczęli inwestować. Po pierwsze w domy, których teraz niezliczone ilości stoją puste. Po drugie w konie, które świetnie wpasowując się do pozamiejskiej posiadłości, były oznaką finansowego powodzenia. Irlandia jest jednym z niewielu państw, w których konie tak głęboko zakorzeniły się w miejscowej tradycji. Niestety narodowy entuzjazm w stosunku do koni, odbił się czkawką w czasach globalnego kryzysu. Dobre lata dobiegły bowiem końca, Irlandię pochłoną gospodarczy kryzys, a ludzie zaczęli redukować wydatki. Pierwszymi ofiarami stały się konie, wałęsające się teraz po łąkach i wzdłuż autostrad. Do tej pory, widok bezpańskiego konia, na rozległych irlandzkich równinach nie budził niczyich obaw. W okresie kryzysu, te drogie w utrzymaniu zwierzęta wywożone są w ogromnych ilościach. Na porzucenie skazane są osobniki chore, na których leczenie gospodarz nie ma po prostu pieniędzy. Zdrowe również nie unikną takiego losu. Niektórzy właściciele wybrali swoim pupilom inne miejsce przeznaczenia. Konie wypuszczone na wolność mają wbrew pozorom wiele szczęścia. Przed kryzysem, na kupno konia trzeba było wyłożyć z kieszeni co najmniej cztery tysiące funtów. Teraz Irlandczycy pozbywają się czworonogów nawet za pięćdziesiąt, byle by pozbyć się obciążenia. Do rzeźni trafia pięć razy więcej koni niż w roku 2005. Nie każde zwierzę może tam jednak trafić. Wystarczy niewielkie schorzenie, lub podany w nieodpowiednim czasie lek, a zwierzę nie może zostać przeznaczone nawet na karmę dla psów. Dla koni pozostawionych na wolności, najgorsze dopiero przyjdzie. Zima to czas, kiedy trawa mizernieje i ma bardzo niewiele właściwości odżywczych. Konie będą słabły i wiele z nich zginie z głodu i wycieńczenia. Konie angielskie są rasą szczególnie czułą. Wrażliwe i wymagające, do tej pory wypieszczone w ciepłych boksach, w zimowe miesiące same nie dadzą sobie rady. Państwo nie podejmuje wystarczających kroków, by poprawić tą sytuację. Porzucone wierzchowce to jedynie symptom dramatycznego stanu irlandzkiej gospodarki. Ludzie tracą pracę, innych spotykają ostre cięcia płac. Przyspieszone wybory zostały zaplanowane na styczeń – kto będzie chciał przejąć stery szybko nabierającego wodę statku? I jaką przyjmie postawę w dramatycznej sytuacji ponad dwudziestu tysięcy koni? Nie wiadomo. Tymczasowo władze zdecydowały się na odstrzał, by oszczędzić koniom niechybnej głodowej śmierci. Teraz nie ma mowy o adoptowaniu chociaż garstki z nich. Irlandia zastanawia się także nad wprowadzeniem ustawy, na mocy której właściciele nie chcianych koni, będą mogli oddać swoich pupili na bezpłatne uśmiercenie. ZielonyDziennik.pl, Milena Zawrotniak