Dziennik emigranta: z ziobra wyjęty…

0
905
views

wyciągnięci za Ziobro… I stało się to co musiało się stać. Nie od wczoraj wiadomo, że prezes Kaczyński nie lubi krytyki. Zwłaszcza od swoich.. tak wyleciał Ludwik Dorn, a był przecież wiceprezesem partii – czyli szychą.

Podobnie wyleciała Kluzik – Rostowska. Jednak tym razem wyrzucono Ziobrę. Przypadek z Kluzikową ma dla prezesa zasadnicze znaczenie. Przecież PJN Polska Jest Najważniejsza nie dostała się do Sejmu. A przecież wyniki pierwszych sondaży były bardzo zachęcające – oscylowały wokół dwunastu procent (w wyborach uzyskali około 2%). Ziobro może tą porażkę powtórzyć. Ale ma też szanse na to, żeby namieszać w polskiej polityce. Na razie liczy ile osób uda mu się wyciągnąć z macierzystej partii, dziś powołano nowy klub parlamentarny. Jarosław Kaczyński poluje natomiast na ziobrystów w macierzystej partii.

Na wszystko to patrzę i się tak zastanawiam co nam, to znaczy obywatelom to da? I po wnikliwej analizie mówię stanowcze NIC. Nic to nam nie da. Nic się nie zmieni. Jarosław Kaczyński odejdzie lub nie, a polska polityka i tak nie będzie miała rzeczowej opozycji. Jak ktoś w redakcji „Polityki” przytomnie zauważył nigdy od czasów okrągłego stołu opozycja nie była taka słaba jak dziś. I to jest jednocześnie zasługa i wina Tuska. Zasługa, bo jako pierwszy premier Polski będzie rządził drugą kadencję, ale jednocześnie zlikwidował funkcję opozycji jaką jest patrzenie jej na ręce. Spór o katastrofę smoleńską był majstersztykiem. Zmusił on tym samym PiS oraz samego Kaczyńskiego do debaty o czymś dość abstrakcyjnym. A oni przynętę chwycili i zapomnieli, że Polakom bardziej zależy o tym, co włożyć do garnka na obiad od pierwszego do ostatniego każdego miesiąca. Kaczyński o tym zapomniał.
I właśnie teraz, po szóstych przegranych w wyborach wreszcie ktoś się odważył powiedzieć, że może to wina Kaczyńskiego, że oni tak przegrywają. Bo sprawa Smoleńska to jedno, ale nie najważniejsze co się działo w ostatnich latach. I Ziobro ma tu rację. Brak zgody na debaty uniemożliwił poznanie programu gospodarczego PiS. I w momencie gdy szef lewicy zbłaźnił się w rozmowie z ministrem, nikt nie dał żadnej alternatywy dla programu Platformy. To niezwykłe, żeby opozycja przegrywała z rządem, gdy na świecie szaleje kryzys. To powinna być szansa dla opozycji. A tu nic. Polska może i sobie poradziła z nim, ale sukces to był raczej niewielki. Niewielki w porównaniu do innych – Turcja miała wzrost dwucyfrowy. I podejrzewam, że gdyby Kaczyński na gospodarce się skupił, to może miałby lepszy wynik wyborczy. A może i gorszy? Któż to wie. Jego rząd nie miał znaczących sukcesów gospodarczych (ani jakichkolwiek innych, śpieszę dodać – ale jest to moje odczucie, nie wszyscy się z nim muszą zgodzić.). Ale czy wyborcy to pamiętają? Chyba nie.

Odejście Ziobry nie będzie miało dużego wpływu na rozwój wypadków. Owszem klub PiS się pomniejszy. Mówi się o trzydziestu posłach, których zabierze ze sobą Ziobrą. Ale dla większego obrazka to nic nie zmieni. Ziobro tak samo jak Kaczyński ma zerową możliwość koalicyjną – więc nikt z nim żadnej koalicji nie stworzy. Jeszcze nie wiadomo kto się wraz z nim odłączy od macierzy, więc trudno mówić o jakichkolwiek specjalistach, którzy mogliby cokolwiek zrobić dobrze w kraju. Ziobro co gorsza, nie ma bladego pojęcia jak rządzić. Nie wydaje się też, że ma jakąkolwiek linię programową, ani pomysł na ważne problemy polskiej rzeczywistości. Czyli co z niego za alternatywa? Absolutnie zerowa, przepraszam, żadna.

Ziobro już stworzył klub parlamentarny (czyli będziemy mieli sześć partii w parlamencie, choć zagłosowaliśmy na pięć) i wciąż zbiera siły uszczuplając siły Kaczyńskiego. Na razie nowy klub ma szesnastu członków. Ile się do niego przeniesie do końca kadencji? Któż to wie?. Dla naszego kraju nie ma to najmniejszego znaczenia. To tylko roszady partyjne. Za chwilę się dowiemy o sekretach i tajemnicach obydwu stron. Bo przecież to się nie zaczęło dziś, ani wczoraj. Zbieranie haków na siebie, to znana praktyka w tej formacji. Bo inaczej Kaczyński nie byłby jej szefem tak długo. Za cienki Bolek jest z byłego premiera, żeby nie musieć zbierać haków. A przecież Ziobro uczył się od prezesa… W każdym razie może będzie trochę ciekawiej.

Artur Pomper