W ciągu roku liczba polskich firm biotechnologicznych wzrosła o 27 proc.

0
408
views

Z danych GUS wynika, że działalność w obszarze biotechnologii prowadzi zaledwie 160 przedsiębiorstw. Ich liczba rośnie jednak skokowo i w ciągu roku zwiększyła się o 27 proc. Polska ma dobre zaplecze naukowe, aby stać się w przyszłości jednym z liderów tego sektora, jednak przedstawiciele firm biotechnologicznych zwracają uwagę na to, że główną barierą pozostaje dostęp do kapitału i otoczenie regulacyjne.

– Sektor life science jest bardzo rozwojowy, ale istotną rolę odgrywa w nim regulator, którym jest państwo i instytucje państwowe. Może on zarówno bardzo pomóc w rozwoju tego rynku, jak i stworzyć przeszkody prawne nie do pokonania. Dlatego trzeba przyłożyć dużą uwagę do kwestii regulacyjnych, którymi otoczony jest sektor life science i które rzutują na każde przedsięwzięcie – mówi Paweł Hincz, radca prawny i partner w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.

Life science to projekty z pogranicza medycyny, farmacji, diagnostyki i telemedycyny oraz nowych technologii i IT. W skali globalnej rynek ten rozwija się bardzo szybko, a sprzyja temu, zdaniem ekspertów, starzejące się społeczeństwa, rosnące nakłady na wydatki zdrowotne i rozwój technologiczny. Jak podaje firma doradcza Deloitte, do 2019 roku cały sektor biotechnologiczny ma szansę rosnąć w 9-proc. tempie, a jego łączne przychody mogą sięgnąć 444,9 mld dol.

Na polskim rynku life science dopiero raczkuje, a według danych GUS w 2015 roku działalność w obszarze biotechnologii prowadziło zaledwie 160 spółek. Wzrost jest jednak skokowy, ponieważ ich liczba w porównaniu z rokiem poprzednim zwiększyła się o 27 proc. Wewnętrzne nakłady poniesione przez przedsiębiorstwa na działalność w dziedzinie biotechnologii przekroczyły 989 mln zł (wzrost o 22,4 proc. rok do roku).

Jak podaje PAIiIZ, life science i biotechnologia mają w Polsce doskonałe zaplecze do rozwoju, które tworzy sieć 110 instytucji naukowych, 2,8 tys. naukowców zajmujących się biotechnologią, 6 dojrzałych klastrów biotechnologicznych (największy Life Science Kraków) oraz możliwość ubiegania się o granty i unijne dofinansowania.

Jednak z badania Deloitte „Biotechnologia w Polsce. Branżowy punkt widzenia” wynika, że jedynie 29 proc. firm biotechnologicznych uznaje warunki gospodarcze w Polsce za dobre lub bardzo dobre dla rozwoju działalności. Dwie trzecie jako główną barierę wskazuje skomplikowany dostęp do finansowania. Przedstawiciele firm biotechnologicznych zwracają również uwagę na otoczenie regulacyjne (zwłaszcza przepisy podatkowe). Według 71,4 proc. obowiązujące w Polsce przepisy są zaledwie umiarkowanie korzystne i tylko niecałe 30 proc. spodziewa się zmian na lepsze.

Zdaniem radcy prawnego Pawła Hincza przepisy mogą zarówno stanowić barierę dla rozwoju life science, jak i przyczynić się do jego rozwoju. Ten sektor jest jednak bardzo rozległy, dlatego regulacje prawne muszą uwzględniać specyfikę różnych obszarów.

– Specyfika obszaru regulacyjnego jest inna w zależności od rodzaju przedsięwzięcia z dziedziny life science. Inne przepisy prawne obowiązują w przypadku wyrobów medycznych, produktów leczniczych, a jeszcze inne w przypadku unikatowych terapii. Dlatego trudno mówić o jednym zbiorze wspólnych wymogów regulacyjnych w obszarze life science, którym trzeba sprostać. Każdy przypadek jest inny i dostosowanie wymogów prawnych przypomina trochę szycie garnituru na miarę – zaznacza Paweł Hincz.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte, 71,4 proc. przedstawicieli firm biotechnologicznych wiąże swoje oczekiwania dotyczące finansowania kapitałowego z polskimi i zagranicznymi funduszami typu private equity i venture capital. Paweł Hincz, radca prawny z Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr, podkreśla jednak, że współpraca pomiędzy pomysłodawcą czy start-upem biotechnologicznym a inwestorem wymaga nie tylko ustalenia ram prawnych, lecz także wyważenia ryzyka, które ponoszą w takim przypadku obie strony.

Z jednej strony całe ryzyko finansowe skupia się bowiem na inwestorze, a z drugiej – pomysłodawca również chce się zabezpieczyć, aby jego pomysł nie został przejęty i wykorzystany ze szkodą. Dlatego przy nawiązywaniu współpracy zachodzi konieczność wyważenia ryzyka, które ponoszą obie strony i znalezienia kompromisowego rozwiązania, które zapewni komfort zarówno inwestorowi, który dostarcza kapitał, jak i pomysłodawcy, który wnosi know-how.

– Prawo przychodzi tutaj w sukurs, dostarczając rozwiązań, które mają zapewnić komfort obu stronom. Są to odpowiednie umowy o zaufaniu poufności, umowy inwestycyjne z odpowiednimi ścieżkami rozwoju całego przedsięwzięcia i ewentualnych problemów, które mogą się zrodzić w jego trakcie. Zwierają one ustalenia dotyczące wyjścia z inwestycji zarówno pomysłodawcy, jak i dostarczyciela kapitału oraz rozwiązania prawne z zakresu własności przemysłowej, które mają tutaj niebagatelne znaczenie – mówi Paweł Hincz.

Komercjalizacja odkryć naukowych, rządowe wsparcie dla innowacyjnych przedsięwzięć oraz regulacje prawne dotyczące współpracy inwestorów i start-upów były jednymi z tematów poruszanych podczas listopadowej konferencji Galien Summit, której celem jest łącznie innowacji z biznesem. Paweł Hincz z Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr podkreśla, że w ostatnim czasie w tematykę innowacyjnych przedsięwzięć mocno angażuje się Ministerstwo Rozwoju, co stwarza szansę na realne wsparcie dla przedsiębiorców.

– Słowa „innowacja” i „start-up” są w tej chwili niezmiernie modne i odmieniane przez wszystkie przypadki. Każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że jeżeli gospodarka danego państwa nie będzie oparta na innowacjach, to będzie odtwórcza i pozostanie w erze industrialnej. Dlatego szczególnie cieszy postawa Ministerstwa Rozwoju, które mocno zaangażowało się w projekty innowacyjne. To daje nadzieję, że resort chce pomagać przedsiębiorcom w tym, aby ich innowacyjne rozwiązania i pomysły były realizowane na szerszą skalę – mówi Paweł Hincz.